ADOPTUJĄC JE RATUJESZ IM ŻYCIE!

Jest takie miejsce, do którego trafiają zwierzęta maltretowane, niechciane - bo brzydkie lub chore, zwierzęta których opiekun zestarzał się lub odszedł z tego świata, zwierzęta zagubione których nikt nie szuka.
To jest bardzo smutne miejsce.....
A w nim najwięcej jest najlepszych - podobno - przyjaciół człowieka: PSÓW.

Przejdźmy się wzdłuż boksów - ile tu psiej rozpaczy. To rozpaczliwe szczekanie "zobacz mnie", te łapy oparte o kraty i nosy jak najdalej wysunięte "dotknij mnie, pogłaszcz mnie!"

Czasem ktoś tam zajrzy i do młodego, ładnego psiaka uśmiechnie się szczęście.
Ale pozostałe ....
Te które mają już pół życia za sobą, te którym brakuje oka, łapki, te które są tak brzydkie, że żal na nie spojrzeć.
W betonowych zagrodach, w tłoku, bez nadziei na radosny spacer ze swoim opiekunem. Dzień po dniu, rok po roku......
A przecież i oni mogli by być tymi najwspanialszymi, najpiękniejszymi i najmądrzejszymi przyjaciółmi człowieka.
I może nawet kiedyś byli?

Nie pozwólmy im dokonać żywota w tym betonowym więzieniu zwanym przez ludzi schroniskiem.
Jeżeli miałeś już kiedyś psa a chcesz mieć przyjaciela, który za Twoja troskę odwdzięczy się dozgonną miłością uratuj życie choć jednemu skazańcowi. Nie będziesz napewno mógł się nim pochwalić przed znajomymi - ot zwyczajny stary, brzydki kundel - ale serce w nim bije takie samo jak u najbardziej rasowego psa.





Chory pies w schronisku

Zbudzony własnym krzykiem,
Wyrwany przez cierpienie ze snu
Przerażony pies szuka dnia
Pośród ciemności bólu.

Skuty łańcuchami cierpienia,
Bezradnie próbuje je zerwać.
Znikąd nie otrzyma pomocy,
Opiekuńcza dłoń nie ukoi bólu.

Kiedyś był tym najukochańszym,
Najmądrzejszym,
A dziś
Umiera w samotności
W ciasnym, brudnym boksie,
Tak bardzo opuszczony,
Tak bardzo samotny.

Chciał być kochany,
Mieć swój dom, swojego pana,
Tak bardzo pragnął miłości,
Tak wiele miał do ofiarowania.

Tylu ludzi mijało jego boks
Nie zechciał go nikt.
Jego serce bezdomne,
Odległe
I nikomu nie potrzebne
Właśnie przestaje bić.
Aniatka



Modlitwa psa

Panie,
waruję na straży!
Beze mnie,
kto będzie strzegł ich domu?
Pilnował ich owiec?
Kto będzie wierny?
Nikt - prócz Ciebie i mnie -
nie wie, czym jest wierność.
Mówią mi: "Dobry piesek! Grzeczny piesek!"
To tylko słowa...
Klepią mnie,
rzucają mi stare kości
i bardzo się niby cieszę...
Przyjmuję wszystko,
bo oni myślą, że jest mi dobrze.
Czasem ktoś mnie kopnie,
gdy mu wejdę w drogę.
Przyjmuję i to, bo cóż mi szkodzi!
Waruję na straży!
Panie,
nie daj mi umrzeć,
dopóki cokolwiek im grozi.
Carmen Bernos de Gasztold

Psy ze schroniska

Bezdomne serca oszukanych psów
Szukają ciepła
Pośród spojrzeń, gestów, głosu
Ludzi mijających ich boksy.

Wciąż jeszcze wierzą w miłość człowieka,
Żyją nadzieją na lepszy los.
Nie pragną wiele,
Tylko odrobiny serca.

Najczęściej nie dostają nic.
Aniatka





Stary pies w schronisku

Schronisko.
Ciasne, przepełnione boksy,
Zewsząd słychać szczekanie
I płacz.

W jednym z boksów,
Stoi stary pies.
On także macha ogonem,
Stara się jak potrafi,
On także potrzebuje miłości,
I czeka na cud,
Który się nigdy nie zdarzy.

Mijają lata oczekiwania
Z pyskiem między prętami,
Wpatrywania się z nadzieją
W każdego kto przechodzi obok,
Radosnego machania ogonem
Gdy ktoś się zbliża
I spuszczania głowy
Gdy ten ktoś go mija
I idzie dalej.

Każdy dzień przynosi rozczarowanie,
I ból.
Ile jeszcze wytrzyma stare serce,
Codziennych zrywów w nadziei,
Że może wreszcie...
I upadków, że jednak nie...
Ile jeszcze wytrzyma stare serce?

Któregoś dnia to serce pęknie,
A pies zamknie oczy
I nie otworzy ich więcej.
Aniatka